Justin szybkim krokiem odszedł, a ja stałam przed domem i nie potrafiłam się ruszyć, ani nijak zareagować. Pytanie Justina nie zakłopotało mnie, ale sprawiło, że uświadomiłam sobie wiele rzeczy. Pełna myśli, po otworzeniu drzwi kluczem, weszłam do domu i rozebrawszy się ze skórzanej kurtki i trampek, ruszyłam do swojego pokoju. Nie witałam się z rodzicami, gdyż ich jak zwykle nie było. Szurając stopami o podłogę weszłam do mojego pokoju i rzuciwszy gdzieś na bok torbę, położyłam się na łóżku. Wpatrywałam się w biały sufit i myślałam o mnie, o Justinie. Nasza znajomość, przyjaźń mimo, że nie trwa najdłużej, rozwinęła się w znacznie głębsze uczucie, przynajmniej z mojej strony. Nie potrafiłabym powiedzieć, że Justin jest moim przyjacielem, gdyż był kimś znacznie mi bliższym. Strasznie mi na nim zależało, przede wszystkim chciałam jego szczęścia, bezpieczeństwa, chciałam być z nim blisko, czuć jego obecność. Czy mogę nazwać to uczucie miłością? Myślę, że tak. Od kilku tygodni kocham Justina, tylko nie potrafiłam się do tego przyznać przed samą sobą. Tylko co znaczyły słowa Justina 'Może powinniśmy być razem?'. Nie miałam pojęcia, co powinnam myśleć. Jego słowa sprawiły, że miałam nadzieję, że czuje do mnie coś więcej, tak jak ja do niego.
Nie chcąc dłużej już rozmyślać, wstałam z łóżka i przebrawszy się w luźne szare dresy, ruszyłam schodami do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki jogurt, który miał mi zastąpić obiad i udałam się do salonu, gdzie rozłożywszy się na kanapie, zaczęłam oglądać telewizję.
*perspektywa Justina*
29 Marzec, około godziny 19
Zaczynało się już robić ciemno, zimno, a ja wciąż chodziłem po wąskich ścieżkach parku. Co tam robiłem? Zbyt dużo myśli nie pozwoliło mi usiedzieć w domu, gdzie mama co chwilę wypytywała mnie czy wszystko jest ok. Myślałem nad tym, o co tak właściwie byłem zazdrosny. W końcu się przyznałem przed samym sobą. Byłem cholernie zazdrosny, gdy zobaczyłem Darcy, do której, wręcz kleił się ten nowy koleś, ale dzięki temu zdarzeniu uświadomiłem sobie, co czuję. Uświadomiłem sobie, że to ja powinienem siedzieć na miejscu tego chłopaka, powinienem rozśmieszać Darcy. Zrozumiałem, że uczucie, którym darzyłem Darcy nie mogłem nazywać tylko zauroczeniem powiązanym z przyjaźnią. Ja ją pokochałem. Stała się dla mnie kimś ważnym, bardzo ważnym. Chciałem jej szczęścia, bliskości, a przede wszystkim, żeby odwzajemniała moje uczucie. Rozpierała mną złość, że do tej pory nie wyznałem Dars swoich uczuć. Wiedziałem, że muszę to zrobić jak najszybciej. Usiadłem na ławce i opierając łokcie o uda, przetarłem twarz dłońmi. Ściągnąłem z głowy czarno-szarego snapbacka i przeczesałem włosy dłonią. Westchnąłem i założywszy z powrotem czapkę, spojrzałem przed siebie. Wiedziałem, co mam zrobić.
*perspektywa Darcy*
Od dłuższego czasu siedziałam w salonie i pusto patrzyłam się w telewizor, w którym jak zwykle nie było nic interesującego. Usłyszałam dzwonek sygnalizujący przychodzące połączenie i zerwałam się z kanapy. Przebiegłam schody, omijając co drugi stopień i wszedłszy do mojego pokoju, zaczęłam się rozglądać za telefonem, który nie przestawał dzwonić. Rozglądnęłam się wokół siebie i zauważywszy przedmiot, którego poszukiwałam, wzięłam go do dłoni. Nie patrząc od kogo jest połączenie pośpieszne odebrałam telefon.
-Tak, słucham?- powiedziałam grzecznie.
-Cześć Darcy- zaczął niepewnie Justin, a moje serce na dźwięk jego głosu przyśpieszyło rytm bicia- Wiem, że nie zachowałem się dzisiaj w porządku i bardzo cię za to przepraszam. - chłopak wziął głęboki oddech- Proszę, spotkajmy się. To bardzo ważne. Będę czekał w Central Parku, przyjdź szybko.
Justin nie czekając na moją odpowiedź, zakończył rozmowę. Przestraszyłam się i byłam ciekawa, co takiego chce mi przekazać chłopak. Schowałam telefon do kieszeni dresów i szybko zbiegłam po schodach. Założyłam na nogi adidasy i narzuciłam na siebie sportową kurtkę. Truchcikiem dobiegłam do przystanku, ale na moje nieszczęście autobus odjechał mi tuż przed nosem, więc nie zatrzymując się, biegłam dalej w kieunku Central Parku,który znajdował się kilka przecznic dalej. Na ulicach dzisiaj był wyjątkowy ruch, a na dworzu panowała przyjazna temperatura. Usłyszałam kolejny raz tego dnia dzwonek telefonu i wyciągnąwszy telefon z dresów odebrałam połączenie od Justina.
-Halo? - zapytałam idąc szybkim krokiem przed siebie.
-Darcy, gdzie jesteś?- zadał mi pytanie Justin.
-Zaraz będę. Nie - zaczęłam, gdy zauważyłam, że stoję na środku drogi, a w moją stronę zbliża się rozpędzony samochód. Nijak nie potrafiłam się ruszyć. Czułam jakby moje nogi po prostu wrosły w asfaltową nawierzchnię. Jasne światła znacznie się zbliżyły, a ja poczułam ogromny ból.
Okropny hałas.
Ciemność.
Błoga cisza.
_____________________________________________________________
Witam wszystkich czytający. Dopadła mnie wena i już jakieś dwa dni temu napisałam rozdział. Dzisiaj go poprawiłam i go dodaję. Mam nadzieję, że się spodobał ;) wiem, że jest krótki, nawet bardzo, ale musiałam tutaj zakończyć. Następny będzie znacznie dłuższy ;)
Okropny hałas.
Ciemność.
Błoga cisza.
_____________________________________________________________
Witam wszystkich czytający. Dopadła mnie wena i już jakieś dwa dni temu napisałam rozdział. Dzisiaj go poprawiłam i go dodaję. Mam nadzieję, że się spodobał ;) wiem, że jest krótki, nawet bardzo, ale musiałam tutaj zakończyć. Następny będzie znacznie dłuższy ;)
Podoba mi się ! :) Kiedy będzie kolejny ? ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz, a jeżeli chodzi o rozdział, to najprawdopodobniej w ogóle go nie dodam albo minie sporo czasu. Nie mam weny, ani chęci do dalszego pisania. Brak mi motywacji.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam.
prosze cie napisz dla nas swoich fanow ze trzy rozdzialy i epilog. ;) ;*
OdpowiedzUsuń