Usiadłam po turecku na skórzanej kanapie w salonie Justina i oparłam się bokiem o oparcie. W mojej głowie rodziło się tysiące myśli związanych z dotychczasowym życiem, ale jak i z tym przeszłym. Przed moimi oczami pojawiały się różne obrazy przypominające mi dawne życie, życie w Londynie. Tęskniłam za tym miastem, ale każda myśl o nim przypominała mi o problemach i niemiłych wydarzeniach związanych z tym miastem. Zamknęłam oczy, żeby choć na chwilę zapomnieć o rzeczywistości. Nie było to w cale takie proste, jakby się zdawało. Odetchnęłam głęboko i spojrzałam przed siebie. Widziałam kuchnię, w której krzątał się Justin, przygotowując gorącą herbatę. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek, aż on obrócił głowę w moją stronę i się uśmiechnął. Zawstydzona spuściłam głowę i oblałam się rumieńcem.
-Ile słodzisz? - zapytał się mnie chłopak, krzycząc z kuchni.
-Dwie łyżeczki-odpowiedziałam, bawiąc się swoimi palcami, które w tamtej chwili wydały się bardzo interesujące. Czułam wibrujący telefon w kieszeni spodni, ale nie zwracałam na niego uwagi. Nie miałam nawet najmniejszej ochoty rozmawiać z rodzicami. Wyciągnęłam telefon z kieszenie i po prostu go wyłączyłam. Schowałam go z powrotem do spodni i spojrzałam w stronę Justina. Chłopak właśnie szedł w moją stronę, niosąc dwa kubki.
-Proszę- powiedział do mnie, wyciągając jedn kubek w moją stronę. Chwyciłam go w obie ręce i wpatrywałam się w kubek, przyglądając się parującej cieczy. Justin usiadł po turecku naprzeciwko mnie, tak, że mogliśmy swobodnie widzieć swoje twarze.
-Ssyyy...aaa..aaa- usłyszałam dziwne odgłosy wydawane przez chłopaka. Spojrzałam w jego stronę. Machał ręką przed językiem, który wystawił z buzi. Niekontrolowanie wybuchnęłam śmiechem, widząc Justina ze śmieszną miną.
-No co? Poparzyłem się- powiedział chłopak sepleniąc, ale mimo to się uśmiechał. Pokiwałam twierdząco głową, dając znak, że zrozumiałam jego słowa, po czym ponownie spuściłam głowę, a uśmiech znikł z mojej twarzy. Wiadomość, o której nie dawno się dowiedziałam, znów dała mi o sobie znać. Z trudem powstrzymywałam cisnące się do oczu łzy. Poczułam wielką ochotę opowiedzenia i wygadania się Justinowi. Połknęłam łyk gorącej herbaty i odłożyłam kubek na stolik stojący obok kanapy. Zaczęłam bawić się swoimi palcami. Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam na twarz Justina.
-Pewnie dziwi Cię, moje zachowanie, ale babcia była, znaczy jest dla mnie naprawdę ważna. Czasami czuję, że jest mi nawet bliższa niż rodzice- zaczęłam mówić. Spuściłam głowę, ponieważ do moich oczu zaczęły napływać łzy, a widok stawał się coraz bardziej zamazany. - Gdy miałam około 5 lat, widywałam się z babcią co weekend. Razem piekłyśmy, chociaż może powinnam powiedzieć, babcia piekła, a ja jej przeszkadzałam. Śpiewałyśmy piosenki, a ja mając wolne ręce zawsze wystukiwałam rytm piosenek, których nawet nie znałam. Babcia to zauważyła, więc na moje szóste urodziny kupiła mi gitarę. Uczyła mnie na niej grać, pokazywała mi chwyty, a gdy już je mniej więcej ogarnęłam zaczęłam mnie uczyć piosenek. Pamiętam jak wieczorami siadałyśmy na huśtawce przed jej domem na obrzeżach Londynu. Grałam na gitarze, a babcia śpiewała. To dzięki niej pokochałam muzykę- powiedziałam i poczułam jak jedna łza spadła mi na kolano. Dłońmi wytarłam mokre policzki. - Później rodzice zaczęli pracować znacznie więcej, a że nie chcieli, żebym w wieku 9 lat zostawała sama na noc w domu, poprosili babcię, żeby się do nas wprowadziła. Zgodziła się bez wahania, bo mieszkała sama. Dziadek, jej mąż zmarł kilka lat wcześniej na zawał. Babcia odprowadzała mnie do szkoły, odrabiała ze mną zadania, a najważniejsze stała się moją przyjaciółką. Miałam również inną przyjaciółkę, Anne. Robiłyśmy razem wszystko, siedziałyśmy w jednej ławce, wygłupiałyśmy się. Niestety po 6 latach znajomości, oddaliłyśmy się od siebie, aż w końcu Anne zaczęła mnie unikać. Nie było miło.Zaczęłam chodzić na imprezy, żeby zapomnieć. Może i nie piłam alkoholu, ale głośna muzyka zagłuszała moje myśli. Na jednej z imprez poznałam Samanthę i Andy'iego. Od samego początku wiedzieli kim jestem. Wtedy nie wydawało mi się to dziwne. Byli starsi ode mnie o kilka lat, ale mimo to znaleźliśmy wspólny język. Zaprzyjaźniłam się z nimi, ale pomiędzy mną, a Andy'm, tak mi się wydawało, było znacznie większe uczucie. Teraz nie wiem, czy mogłabym powiedzieć, że się w nim zakochałam, po prostu zależało mi na nim i zostaliśmy parą. Po jakimś miesiącu znajomości Andy zaproponował, żebyśmy poszli do studia. Krótka rozmowa z tatą i wszystko było załatwione. Andy nagrał sobie demo, a potem zniknął wraz z Samanthą. Kilka dni próbowałam się do nich dodzwonić, ale nikt nie odbierał moich telefonów, więc postanowiłam, że ich odwiedzę.- przerwałam na chwilę, żeby wziąć głęboki oddech. Powycierałam dłońmi mokre od łez policzki i naciągnęłam na dłonie rękawy bluzy Justina, którą miałam na sobie. Gdy już się trochę uspokoiłam, kontynuowałam- Byłam niedaleko domu Samanthy, gdy zauważyłam ją i Andiego. Razem. Trzymali się za ręce, później nawet się pocałowali. W pewnym momencie zauważyli mnie i po prostu zaczęli się śmiać. Poczułam się jakbym dostała liścia w twarz. Czułam się zdradzona, oszukana, a najgorsze było to, że wmówiłam sobie, że to moja wina, że nie byłam wystarczająco ładna dla Andy'iego. Przestałam normalnie jeść, chowałam jedzenie w pokoju i gdzie tylko się dało. Wymiotowałam, gdy byłam sama w domu. Niszczyłam swój organizm, aż trafiłam do szpitala, gdy zemdlałam w szkole. Dzięki babci udało mi się pokonać anoreksję. Była przy mnie, namawiała mnie, żebym zjadła cokolwiek. Gdyby nie ona...ja...ja nie wiem.....czy bym tutaj jeszcze była- powiedziałam i schowałam twarz w dłonie. Nie wytrzymałam i zaczęłam płakać. Zawdzięczałam babci naprawdę wiele, a teraz miałam się z nią pożegnać na zawsze. Poczułam, że Justin wstał z kanapy, ale nie podniosłam głowy.
-Darcy-usłyszałam szept chłopaka tuż obok mnie. Podniosłam lekko głowę i zobaczyłam kucającego obok mnie chłopak. Usiadłam normalnie i odwróciłam się w jego stronę, a on zbliżył się do mnie i po prostu otoczył mnie swoimi ramionami. Wybuchnęłam jeszcze głośniejszym szlochem, a Justin głaskał mnie po plecach. Było mi tak dobrze. Wdychałam zapach perfum Justina powoli uspokajając swój oddech. Gdy już się uspokoiłam lekko odsunęłam się od Justina i posłałam w jego stronę lekki uśmiech. Chłopak zbliżył swoją dłoń do mojej twarzy i kciukiem odgarnął z moich policzków mokre od łez włosy. Lekko wyprostował nogi, zbliżając tym swoją twarz do mojej. Złożył delikatny pocałunek na moim czole i powoli się odsunął. Justin posłał mi słodki uśmiech i wstał.
-Zaraz wrócę- powiedział po czym ruszył na wyższe piętro do swojego pokoju. Nie minęły dwie minuty, a usłyszałam stukot stóp Justina o schody.
-O kurde!- usłyszałam krzyk Justina, więc szybko spojrzałam w stronę schodów. Justin nadepnął jedną nogą na końcówkę puchatego koca, który niósł w rękach i wywrócił się, uderzając tyłkiem o schody. Z trudem powstrzymywałam śmiech, więc spuściłam wzrok na swoje dłonie.
-Nie ładnie się tak śmiać z czyjegoś upadku-powiedział do mnie chłopak z rozbawieniem w głosie i zajął miejsce obok mnie. Nakrył nas kocem i włączył pilotem telewizor.
-Co powiesz na maraton filmowy?- zapytał się Justin.
-Z chęcią- odpowiedziałam szczerze się uśmiechając.
________________________________________________
No to mamy 9 rozdział ;)
Przepraszam za długą nieobecność.
Superr ! ;*
OdpowiedzUsuń