piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 1.

11 Luty, godzina 7.30 (wygląd Dars)
-Wychodzę!- krzyknęłam głośno wychodząc z domu, mimo, że w domu po za moim kotem nikt nie przebywał. Zamknęłam drzwi na klucz, po czym wolnym krokiem ruszyłam w stronę najbliższego przystanku autobusowego. Dzisiaj miałam zacząć, jak powtarzała mi mama, "lepsze" życie, z dala miejsc przypominających mi o przeszłości. Chciałam mieć kogoś z kim wspólnie mogłabym w nie wkroczyć. Będąc sama, jakoś nie pocieszała mnie myśl o nowej szkole, o nowych znajomych, czy o nowych nauczycielach. Najchętniej usiadłabym w kącie mojego pokoju i nigdzie nie wychodziła, ale wiedziałam, że nie mogę tak zrobić, bo wpadłabym w depresję, smucąc tym nie tylko siebie, ale jak i moich bliskich. Letni wietrzyk zawiał mi w twarz, wybudzając mnie z zamyślenia. Z kieszeni moich spodni wyciągnęłam telefon w celu sprawdzenia, czy nikt sobie o mnie nie przypomniał i nie wysłał choć jednej wiadomości. Tak jak myślałam, na wyświetlaczu mojego telefonu nie zauważyłam żadnej informacji o nowej wiadomości, ani o nieodebranym połączeniu. Lekko zawiedziona schowałam telefon do kieszeni. Idąc wolnym tempem rozglądałam się po okolicy. Mieszkałam tu już jakieś dwa tygodnie, ale nigdzie nie wychodziłam. Każdy dom na osiedlu był inny. Niektóre domy były ogromne, przypominające wille, inne były małe, jednopiętrowe, ale każdy z nich miał piękny ogród z różnego typu kwiatami, które czekały na przyjście wiosny, żeby rozkwitnąć. Mijałam ludzi śpieszących się do pracy, nastolatków idących do szkół i rodziców, prowadzących swoje pociechy do przedszkoli. W pewnym momencie stanęłam, gdy poczułam nieustającą wibrację w kieszeni moich spodni. Wyciągnęłam telefon, gdy poczułam silne uderzenie w plecy i poleciałam na chodnik prawie uderzając o niego twarzą, a telefon wypadł mi z ręki i na szczęście upadł na trawnik przy bramie prowadzącej do jednorodzinnego domku. Powoli wstałam z chodnika otrzepując spodnie i rozglądając się za moim telefon.
-Bardzo Cię przepraszam.- usłyszałam głos tuż za mną. Powolnym ruchem odwróciłam się, żeby sprawdzić kto jest nadawcą wypowiedzianych w moją stronę słów.
-Nic się nie stało- odpowiedziałam odbierając mój telefon od, jak się okazało, wysokiego bruneta o brązowych oczach. Spojrzałam w jego oczy lekko się uśmiechając i nie wiedząc czemu, po prostu zatopiliśmy się w swoich tęczówkach, powoli je analizując.
- Długo mam czekać !? - usłyszeliśmy krzyk wściekłej szatynki siedzącej w czerwonym samochodzie, dobiegający z drugiej strony ulicy. Obydwoje lekko speszeni spuściliśmy głowy.
-To ja już pójdę i jeszcze raz przepraszam - powiedział chłopak i pobiegł do szatynki, następnie całując ją na powitanie. Nie wiem czemu, ale w tamtym momencie poczułam lekki zawód, tym co zobaczyłam. Ostatni raz otrzepując się z kurzu ruszyłam w stronę przystanku znajdującego się około 100 m przede mną, po drugiej strony ulicy.
                                                                               ***
Popchnęłam duże szklane drzwi i weszłam do dużego żółtego korytarzu Liceum Ogólnokształcącego w Nowym Jorku, a do moich uszu dobiegł gwar spowodowany setkami rozmów. Wyciągnęłam z plecaka mój plan lekcji, żeby sprawdzić jaką mam pierwszą lekcję. Jak się okazało dzisiejszy dzień nauki rozpoczynam, od jakże przeze mnie uwielbianej historii. Tak lubiłam historię, że prawie na każdej lekcji historii w poprzedniej szkole zasypiałam, całkowicie znudzona nieciekawym wykładem nauczycielki, jednak najpierw musiałam udać się do sekretariatu, odebrać kluczyk do mojej szafki. Nie wiedząc, w którym kierunku powinnam się udać, zaczepiłam szatynkę stojącą do mnie tyłem. Dziewczyna odwróciła się, po czym zmierzyła mnie wzrokiem. Jakie było moje zdziwienie, gdy rozpoznałam w niej....

_____________________________________________________
Akcja opowiadania rozpoczyna się w poniedziałek po feriach zimowych ;)
No to mamy pierwszy rozdział. Pewnie domyślacie się kogo rozpoznała Darcy, ale to nic. Rozdział miałam dodać już wczoraj, ale gdy zaczęłam pisać, brat zaproponował mi wypad na łyżwy ;p Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodoba i wiem, że nic za bardzo się w nim nie dzieje, ale nie chce pisać opowiadania, w którym po jednym spotkaniu bohaterzy wyznają sobie miłość, więc przepraszam jeśli kogoś zanudziłam ;) Wiem też, że nie jest długi, ale następne rozdziały postaram się dodawać dłuższe. Do następnego ;) Macy .Xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz