16 Marca, godzina 18.58
Justin złapał delikatnie moją dłoń, a przed nami nagle, jakby spod ziemi, wyrosła Amber. Myślałam, że zaraz ją zabiję.
-Cześć kotku! Chodź tańczyć!- krzyknęła szatynka i chwyciła Justina za rękę. Pociągnęła go w stronę parkietu, nie zważając na jego protesty i na moją obecność. Justin obrócił się do mnie i uśmiechnął się przepraszająco. Odwzajemniłam uśmiech, ale nie był on szczery. Byłam zawiedziona. To mogła być jedyna szansa, żeby być tak blisko Justina, a jak zwykle Amber zniszczyła moją szansę. Często zastanawiałam się dlaczego tak właściwie się kłócimy i sobie dokuczamy. Nie miałam na to żadnego wytłumaczenia. Smutna podeszłam do stolika z poczęstunkami i nalałam sobie trochę soku z dzbanka. Upiłam łyk i poczułam gorzkawy posmak alkoholu. Ciekawe skąd na imprezie szkolnej wziął się alkohol. Nie głowiąc się nad tym odłożyłam szklankę na stolik i usiadłam na najbliższej ławce.Powoli zaczynałam żałować, że przyszłam na imprezę. Widok radosnych rówieśników przyprawiał mnie tylko o zazdrość. W kącie sali zauważyłam tańczących Justina i Amber, a raczej powinnam powiedzieć tańczącą Amber, bo Justin z widoczną niechęcią przestąpywał po prostu z jednej nogi na drugą.Trochę śmiesznie to wyglądało, więc automatycznie się uśmiechnęłam. Siedząc zaledwie 4 minuty strasznie się znudziłam. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i włączyłam jakąś grę. Moje zainteresowanie nią skończyło się jakieś 2 sekundy po włączeniu. Znudzona i zawiedziona przebiegiem imprezy, wstałam z ławki i udałam się do szatni, w której zostawiłam mój płaszcz. Miła pani woźna podała mi moje odzienie, a ja zarzuciłam je na siebie i wyszłam z budynku. Nie miałam zamiaru wracać na razie do za pewne pustego domu. Usiadłam na zimnych schodkach przed wejściem i spojrzałam w gwiazdy. Kiedyś było to moje ulubione zajęcie. Jak miałam 7, może 8 lat moi rodzice nie pracowali tak dużo jak teraz. Każdy wieczór spędzaliśmy patrząc w gwiazdy, rozmawiając o naszych marzeniach, ale również o problemach. Byłam tak bardzo zżyta z rodzicami. A teraz? Widuję ich zaledwie raz na dwa, może trzy dni i to przez pięć minut. Rodzice wracają z pracy późnym wieczorem, jak już najczęściej śpię, więc rano, jak wstaję, oni śpią albo wychodzą wcześnie, o świcie. Czasami wolałabym nie mieć tych wszystkich rzeczy, markowych ciuchów, najnowszych telefonów, wolałabym mieć przy sobie rodziców. Oddałabym wszystko, żebyśmy tak jak kiedyś potrafili rozmawiać godzinami o wszystkim i o niczym, ale doskonale wiedziałam, że to niemożliwe. Ich zawody były bardzo wymagające. Jednak los w końcu się do mnie uśmiechnął i na moją drogę zesłał Justina, wspaniałego przyjaciela, chociaż doskonale wiedziałam, że czuję coś znacznie mocniejszego. W końcu wyrwałam się z zamyśleń i spojrzałam na wyświetlacz telefonu, który wskazywał godzinę 19.33. Postanowiłam, że jeszcze chwilę posiedzę i wrócę do domu. Z nudów zaczęłam nucić moją ulubioną piosenkę. Patrzyłam w gwiazdy i zupełnie zapomniałam gdzie jestem. Zaczęłam śpiewać normalnym głosem myśląc o Justinie.
-There's nothing like us, there's nothing like you and me togheter.- skończyłam śpiewać piosenkę, a za mną usłyszałam klaskanie. Nagle odwróciłam głowę i ujrzałam przed sobą Justina. Stał lekko kiwając się w przód, to w tył i szeroko się uśmiechał. Zmieszana odwróciłam się spuściłam głowę.
-Przepraszam- szepnęłam, a wtedy poczułam jak Justin siada tuż obok mnie.
-Za co mnie przepraszasz? To była czysta przyjemność i z chęcią posłuchałbym jeszcze raz- usłyszałam odpowiedź chłopaka.-No podnieś tą głowę.
Niechętnie wykonałam prośbę i nie patrząc w stronę Justina spojrzałam na niebo.
-To mi się podoba- odparł Justin wkładając dłonie do kieszeni swojej kurtki-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że śpiewasz?
-Zaśpiewaj coś-poprosił mnie Justin patrząc w niebo.
So let loose the talk of love
Before they outlaw the kiss, baby give me one last hug
There's a dream, that I've been chasing
Want so badly, for it to be reality
And when you hold my hand, then I understand that it's meant to be
'Cause baby when you're with me..-zaśpiewałam trochę niepewnie tekst mojej piosenki i spojrzałam na twarz przyjaciela. Justin szeroko się uśmiechał i patrzył przed siebie. Po chwili wstał i wyciągnął do mnie rękę, którą zaraz chwyciłam. Wstałam, a chłopak pociągnął mnie kawałek dalej od schodów.
-Przepraszam. Zaprosiłem cię do tańca i nawet nie zatańczyliśmy, więc chcę to nadrobić- powiedział Justin stojąc tuż przede mną. Złapał moje dłonie i położył je na swoich ramionach. Lekko się do mnie uśmiechnął i położył swoje dłonie na moich biodrach. Zaczęliśmy się lekko kołysać.
-Take my hand
Let's just dance
Watch my feet
Follow me
Don't be scared
Girl, I'm here- szeptał mi do ucha, a moje ciało ogarnęło przyjemne ciepło. Wtuliłam się w Justina, a on objął mnie swoimi rękoma. Poczułam się bezpieczna i komuś potrzebna, czułam, że jestem w odpowiednim miejscu. Wciąż lekko się kołysaliśmy, gdy Justin lekko się ode mnie odsunął i spojrzał mi w oczy. Wpatrywaliśmy się w siebie, ale po chwili spuściliśmy nasze spojrzenia na nasze usta. Nasze twarze zaczęły się do siebie powoli zbliżać. Nasze usta dzieliły milimetry...
________________________________________
Więc jest kolejny. Przepraszam, że taki krótki i urywa się w takim momencie, ale chciałam, żeby chociaż troszeczkę to was zaciekawiło i zachęciło do czytania następnych rozdziałów ;)
Jeżeli chodzi o tekst kursywą to są to teksty piosenek Justina "Nothing Like Us" i "Never Let You Go" ;)
Następny rozdział postaram dodać w niedzielę albo w poniedziałek.
Proszę zacznijcie komentować ;) i przepraszam za wszystkie błędy ;p
Lots of Love, Macy. Xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz